O autorze
Młody fotograf, który próbuje zamienić swoją pasję w zawód. Obecnie należy do pokolenia emigrantów, pracuje i tworzy w Paryżu. Na chwilę obecną ma swoim koncie ponad osiemdziesiąt publikacji na stronie włoskiego wydania magazynu Vogue, WWD.com, Dapper Dan Magazine, Fantastic Man, The Happy Reader, czy BUTT Magazine. Ostatnio zrobił pierwszą serię dla Vogue Hommes. Sportretował między innymi Melę Koteluk, Diane Venet, Lucasa Ossendrijvera, top modelki Lindsey Wixson, Grace Mahary czy Esmeraldę Seay Reynolds.

Kim jest Vivian Maier?

Self-Portrait, Undated
Self-Portrait, Undated Maloof Collection
Od 27 do 30 marca w Grand Palais odbywa się Art Paris Art Fair 2014. Wśród imponującej listy galerii sztuki z całego świata paryska Galerie Frédéric Moisan pokaże fotografie Vivian Maier.

Vivian Maier miałem okazję podziwiać cztery razy. Pierwszy raz zetknąłem się z jej fotografiami podczas pierwszej solowej wystawy w Paryżu, w Les Douches La Galerie, na początku listopada. Zaprezentowano wtedy prace z ogromnej kolekcji Johna Maloof’a. Przed wystawą nie wiedziałem o niej nic oprócz tego, co przeczytałem w jednej z francuskich gazet. Byłem bardzo zaciekawiony postacią fotografki – że tajemnicza, że odkryta niedawno, że zagadkowa, że skąd ona zdobyła te umiejętności i jak nauczyła się języka fotografii? Doskonale pamiętam wrażenie jakie zrobiły na mnie jej zdjęcia – idealny kard, przepiękna kolorystyka, niesamowite cienie i wyczucie chwili, co jest kluczowe dla tego rodzaju fotografii. Bardzo lubię fotografię uliczną, sam przez ostatni rok eksplorowałem ten gatunek, więc tym bardziej chłonąłem Vivian patrząc na jej pracę nie tylko z perspektywy odbiorcy, ale również i twórcy, który w gruncie rzeczy poszukiwał tego samego – odpowiedzi na pytanie kiedy zwolnić spust migawki, aby uwiecznić TEN moment.



Drugą wystawę obejrzałem w grudniu we wspomnianej wyżej galerii Frédéric Moisan, tam pokazano zbiory z the Jeffrey Goldstein Collection. Nie pamiętam dokładnych cen za poszczególne zdjęcia, ale z rozmowy i narastającego szumu wokół Vivian Maier nie trudno było przewidzieć, że jest to pewna inwestycja, bo po nowym roku ceny wzrosną o kilkaset euro, co zresztą nastąpiło.

Kilka dni prze końcem ubiegłego roku udało mi się również zobaczyć wielką (największą dotychczas we Francji) wystawę prac Vivian Maier w Musée du Jeu de Paume w Tours (kolekcja Johna Maloof’a, wystawa potrwa do 1 czerwca bieżącego roku). Mieszcząca się w kilku dużych pomieszczeniach ekspozycja prezentuje czarno-białe i kolorowe fotografie artystki, oraz krótkie filmy jej autorstwa. Dodatkowo można również obejrzeć dokument o życiu fotografki zrealizowany przez stację BBC Vivian Maier: Who Took Nanny’s Pictures?



Zaintrygowała mnie jej historia, bo Vivian Maier przez całe życie była nianią. Jej fotografie nie były nigdzie publikowane, sama artystka nie miała nawet potrzeby oglądać efektów swojej pracy, bo większość nie została nawet wywołana. Dopiero krótko po jej śmierci znaleziono kartony pełne klisz i negatywów, i sprzedano za bezcen na aukcji. Nikt wtedy nie wiedział jeszcze, że ich zawartość zmieni historię fotografii. Fotografie w ostateczności znalazły się w posiadaniu dwóch osób: Johna Maloof’a i Jeffrey’a Goldsteina, w sumie około sto pięćdziesiąt tysięcy (!!!) zdjęć.

Z każdym kolejnym spotkaniem ze światem Vivian Maier dowiadywałem się o niej coraz więcej. Czułem pewną bliskość przez to, że sam fotografowałem nieznajomych na ulicy oraz siebie w przestrzeni miejskiej, co jest również jednym z głównych motywów prac artystki. Im mocniej ją lubiłem, tym bardziej mnie intrygowała. Cały czas rozmyślam o tym jakie to niesamowite, że Vivian nie czuła potrzeby dzielenia się swoją twórczością, jak w stu procentach robiła to dla samej siebie i jak bardzo było to jej życiem (pieniądze zarobione z posady niani wydawała w całości na sprzęt fotograficzny).



Czwarty raz spotkałem się z Vivian Maier 28 lutego tego roku, kiedy to udało mi się znaleźć sposób, aby zobaczyć fotografie, które Galerie Frédéric Moisan obecnie pokazuje na Art Paris. Część z nich nigdy jeszcze nie została publicznie pokazana. Coraz więcej dostrzegałem na jej fotografiach i przez to wydaje mi się, że znam Vivian coraz lepiej, jest mi bliższa. Te, które widziałem przy okazji poprzednich wystaw odkrywałem na nowo zauważając zupełnie inne linie i postaci, które współgrają ze sobą opowiadając pewną historię.

Bardzo cieszy mnie fakt, że to nie było moje ostatnie spotkanie z Vivian Maier w tym półroczu, gdyż jej twórczość z kolekcji Jeffrey’a Goldsteina zawita do Polski 9 maja. Prace artystki będzie można obejrzeć w Leica Gallery w Warszawie.
Trwa ładowanie komentarzy...