Decydujący moment

damiannoszkowicz.com
Co jakiś czas życie daje ci możliwość weryfikacji ścieżki, którą podążasz. Później następuje moment, w którym musisz przejść do kolejnego rozdziału, czy tego chcesz, czy nie.

Pamiętam, że takim momentem była matura. Wtedy po raz pierwszy konfrontowaliśmy swoje marzenia z rzeczywistością, czasem ona weryfikowała je za nas. Wybierasz jedną ze ścieżek, bo nie możesz się rozdwoić i podążać obiema naraz. Kierunek studiów, uczelnia, miasto… dużo do przemyślenia, jednakże wbrew pozorom nie jest to aż tak skomplikowane. Dostajesz się na studia. Przez kolejne trzy lata masz spokój.



Po niezliczonych godzinach na uczelni, imprezach, podróżach, zawodach miłosnych i próbach odnalezienia siebie przychodzi moment, kiedy piszesz licencjat i zaczynasz się zastanawiać nad tym, co zrobisz po obronie. Weryfikujesz te trzy lata, oceniasz kierunek studiów, który wybrałeś, miasto, w którym mieszkasz i ludzi, którymi się otaczasz, a dorosłość coraz głośniej puka do drzwi.


Jakie masz opcje? Możesz kontynuować studia na kierunku, z którego właśnie piszesz licencjat. Może się też okazać, że to jednak nie było to, więc studia magisterskie chcesz rozpocząć na innym kierunku. Dylemat numer sto dziewięćdziesiąt cztery: na jakim kierunku i jakie mam szanse na zdanie egzaminu wstępnego? Jeśli podoba ci się miasto to łatwiej jest wszystko ogarnąć. Jednakże jeśli ci się nie podoba, to które wybrać? Albo pytanie może być inaczej przez los postawione: które z innych miast (i uczelni) zechce ciebie?

A co jeśli nie chcesz tego kraju? Jeśli nie chcesz patrzeć na te brzydkie twarze pełne buchającego pod skórą jadu? Jeśli obrzydza cię perspektywa tego, że po dziesiątkach tysięcy złotych wydanych na DARMOWE studia jedyną pracą, którą możesz wykonywać jest sprzedawca w sklepie za najniższą krajową, bądź kelner za tyle samo plus napiwki? Jeśli rzygasz faktem, iż przez kolejne lata będziesz musiał mieszkać i użerać się ze współlokatorami, bo nie będzie cię stać na wynajęcie czegoś swojego? Możesz przeprowadzić się do innego kraju, oczywiście. Ale gdzie? Nie możesz tak po prostu wyjechać i liczyć na to, że gdzieś indziej przyjmą cię z otwartymi ramionami, a praca sama się znajdzie, i to najlepsza na świecie. Znalezienie mieszkania, pracy, bycie obcokrajowcem…. a jeśli nie uda ci się tam zakorzenić? Jeśli życie da ci bonusowy ekstra prezent w postaci powrotu do punku wyjścia?


Wahasz się, czy dać sobie dwa lata więcej studiując i naprawiając drobne błędy popełnione przez ostatnie trzy lata, czy zacząć pisać rozdział pod tytułem ‘dorosłość’. A może warto byłoby wyjechać na drugi koniec świata? Tam, daleko, gdzie nie mają naszych liter i twarzy? Uciec od tego życia i ludzi, którzy wgniatają ci się w korę mózgową. Od tych, których lubisz i których nie lubisz. Od tych, którzy nie lubią ciebie, kiedy ty ich lubisz i także od tych, którzy choć są już przeszłością to nadal tkwią w miejscach, zdjęciach i piosenkach. Uciec i zacząć pisać książkę, fotografować obcą kulturę, przeczytać wszystkie lektury i obejrzeć wszystkie filmy na które brakuje ci czasu.

Stoisz na rozwidleniu i musisz wybrać którąś z opcji. Dobrze, że je masz i nie jesteś zmuszony do pójścia w kierunku, który może akurat nie byłby szczytem twoich marzeń. Ale co wybrać…. bramkę numer jeden, bramkę numer dwa, czy bramkę numer trzy? Może jednak lepiej byłoby, gdyby ktoś podjął za ciebie tę cholerną decyzję? Ty się podporządkujesz, bo przecież gdy w przyszłości nadejdzie moment na kolejną weryfikację to nie będziesz sobie pluł w brodę mówiąc: kurczę, a mogłem być teraz w zupełnie innym miejscu… tylko zrzuciłbyś winę na kogoś innego.


I na wszystko są terminy. Wyślij zdjęcia na konkurs do jutra, do końca tygodnia zdecyduj czy chcesz jechać na drugi koniec świata, za miesiąc musisz wiedzieć, czy zostajesz w tym mieszkaniu, pojutrze kolokwium, zrób zdjęcia, a sprawdziłbyś mi może tekst na zajęcia? bo nie wiem czy mam dobrze… ale to koniecznie do wieczora! Może warto zacząć już przeglądać oferty pracy w twoim mieście, sąsiednim i tym, które tak ci się podoba?

I masz świadomość, że nie tylko ty znajdujesz się w takiej sytuacji, że prawie każdy ma takie dylematy, a twoje perspektywy są całkiem niezłe w porównaniu do innych, ale w tym momencie zupełnie cię to nie obchodzi. I jeszcze tak gorączkowo próbujesz pochłonąć wszystkie książki z listy ‘do przeczytania’ w nadziei, że udzielą ci odpowiedzi na pytanie, które codziennie słyszysz stając przed lustrem: CO DALEJ?
Trwa ładowanie komentarzy...